Ludzie mają różnie logo

Ludzie mają różnie

Blog osobisty

Ciało
Gotowanie, kiedy nie masz siły

Gotowanie, kiedy nie masz siły

18 września 2026

Czasem jest tak, że człowiek jest już zmęczony na samą myśl o przygotowaniu obiadu. Niezależnie od przyczyny (przemęczenie, choroba, kiepski nastrój, kontuzja) po prostu nie ma się siły na gotowanie. A solidny posiłek często jest pomocny w odzyskaniu tych sił. Po długich rozważaniach i odwlekaniu ugotowania smacznego obiadku przez kilka dni, w końcu przyszedł mi do głowy jakiś plan. Jest on w dużej mierze odwrotnością mojego standardowego sposobu gotowania, ale najwyraźniej w tym przypadku działa, skoro jedzonko się robi, a ja siedzę w kuchni i piszę ten artykuł.


No to co pomogło?

  • Zacząć dużo wcześniej, niż by ten posiłek był potrzebny. Po co? Aby na to zadanie mieć jeszcze siły z poprzedniego posiłku oraz podejść do tego zadania na spokojnie, z zapasem czasu. Pośpiech nie pomaga, gdy nie ma na nic sił.
  • Podzielić rzeczy na małe etapy. Np. najpierw samo przygotowanie składników. To też można podzielić na: wydobycie rzeczy z lodówki/szafek, umycie, obranie, pokrojenie itd. Każdy ten krok może być oddzielony kolejnym punktem.
  • Przerwy, przerwy i więcej przerw. Tego chyba nie trzeba tłumaczyć. Po prostu odpoczynek wtedy, kiedy jest potrzebny. Może być po każdym z wydzielonych kroków. Albo w połowie kroku. Nawet jeśli to 30 sekund i łyk herbaty.
  • Optymalizacja na zużycie energii - fizycznej i mentalnej. Normalnie staram się zrównoleglić prace - na przykład myć i kroić, kiedy gotuje się woda. Ale czasem jest ten dzień, w którym warto poczuć się jak w programie kulinarnym: przygotować sobie wszystkie składniki w odpowiednich ilościach w ładnych miseczkach (albo dowolnych pojemnikach), odmierzyć przyprawy w kolejnej, nalać olej i… zrobić przerwę. Akurat w tym czasie się woda zagotuje :) A potem dopiero wszystko połączyć wrzucając do garnka już przygotowane składniki krok po kroku.

  • No to pisanie skończone, jedzonko prawie gotowe, a ja pewnie zjem dopiero za godzinę, czy dwie, bo poszło mi dużo szybciej niż w przewidywaniach. *Smacznego!*