
Wolność od negatywności
Marzy mi się taki świat, na który ludzie patrzą ze zrozumieniem. Przyjmują, że inni generalnie mają dobre intencje. Akceptują niedoskonałość świata. Gdy coś im nie odpowiada to z tego nie korzystają lub dzielą się swoją opinią w konstruktywny sposób, wkładając własną energię w poprawę zastanej sytuacji. Zrozumienie, że po drugiej stronie stoi człowiek. Że nasze akcje i działania mają na niego wpływ.
Tymczasem często mnie otacza tryskanie negatywnością. W bardzo destrukcyjny sposób. Nie tylko negatywne komentowanie rzeczywistości, ale też ciągłe męczenie negatywnych tematów i przytaczanie ich w totalnie niezwiązanych sytuacjach. I to przez ludzi, którzy sami narzekają na sytuacje, w których to ktoś negatywnie ocenia ich działania.
Trudny jest taki brak świadomości korelacji. To, że w jednym momencie można z kimś miło spędzać czas robiąc razem rzeczy, a w innym zdać dużo cierpienia obgadując publicznie sytuację, której szczegółów się nie zna, tylko od razu zakłada negatywne intencje.
Nie jestem niestety w stanie zmienić świata, ani każdej osoby z osobna. Jedyne co mi pozostaje to otaczać się osobami mającymi zbieżny system wartości, patrzących na świat z podobnej perspektywy. Podobnej, nie tej samej. Bo ludzie mają różnie. I na każdą grupę 3 osób znajdą się conajmniej 4 sposoby rozwiązania każdego problemu. Żaden nie będzie idealny. Każdy może zaspokajać inny zestaw potrzeb, pomijając jakieś z nich. I ten nieidealny świat jest nam tak bardzo potrzebny, bo bez tego ludzkość tkwiła by w miejscu.